Kiedy klientka mówi, że „nie znosi oczyszczania", w dziewięciu na dziesięć przypadków ma na myśli oczyszczanie manualne: parówka, wyciskanie, zaczerwieniona twarz przez dwa dni. Oczyszczanie wodorowe to inny zabieg z tą samą nazwą w karcie. Zamiast tłumaczyć, że „jest delikatniejsze", wolę opisać, co konkretnie dzieje się ze skórą w obu przypadkach – bo z tego wynika, dla kogo jest które.
Oczyszczanie manualne: co się dzieje pod palcami
Skóra jest rozpulchniana parą lub preparatem, żeby ujścia gruczołów się rozszerzyły, a potem kosmetolog usuwa zaskórniki naciskiem palców owiniętych gazą lub łyżeczką Uno. Zawartość mieszka – sebum, martwe komórki, bakterie – jest wypychana mechanicznie na zewnątrz. To skuteczne przy głębokich, twardych zaskórnikach zamkniętych, których nic innego nie ruszy. Ma jednak cenę: nacisk uszkadza drobne naczynia, wywołuje stan zapalny w otoczeniu mieszka, a przy nieostrożnym wyciskaniu część zawartości może przebić się w głąb skóry zamiast na zewnątrz. Stąd zaczerwienienie, obrzęk i czasem nowe wykwity kilka dni po zabiegu.
Oczyszczanie wodorowe: woda, wodór i podciśnienie
Głowica urządzenia wypuszcza na skórę wodę nasyconą wodorem cząsteczkowym i jednocześnie zasysa ją z powrotem przez wąską dyszę. Trzy rzeczy dzieją się równolegle:
- Rozpuszczanie. Strumień wody z łagodnym preparatem rozmiękcza sebum i zrogowaciały naskórek w ujściach mieszków.
- Wypłukiwanie. Podciśnienie unosi rozpuszczoną zawartość i odprowadza ją do zbiornika – widać ją potem w wodzie, co bywa pouczające. Nie ma nacisku na skórę, więc nie ma mikrourazów.
- Wodór. Wodór cząsteczkowy jest jednym z najmniejszych antyoksydantów: przenika w naskórek i neutralizuje wolne rodniki, które powstają w stanie zapalnym i pod wpływem UV. Skóra po zabiegu jest nie tylko czysta, ale i uspokojona.
Zabieg nie wyciska twardych zaskórników zamkniętych za jednym razem – rozmiękcza je i wypłukuje to, co się da; przy regularnym powtarzaniu ujścia się oczyszczają i nowe zaskórniki tworzą się wolniej. Jeśli na skórze są pojedyncze głębokie zmiany, usuwam je manualnie na końcu zabiegu, punktowo, na już rozpulchnionej skórze.
Dla kogo które
- Skóra naczynkowa, z rumieniem, z trądzikiem różowatym – wodorowe. Nacisk i para są tu przeciwwskazane; podciśnienie jest ustawione nisko, wodór działa przeciwzapalnie.
- Skóra trądzikowa z aktywnymi zmianami zapalnymi – wodorowe, bo wyciskanie zmian zapalnych roznosi bakterie. Manualne dopiero po wyciszeniu.
- Skóra sucha, odwodniona, dojrzała – wodorowe, bo woda nawadnia zamiast wysuszać, a zabieg kończy maska.
- Skóra mieszana z licznymi twardymi zaskórnikami zamkniętymi – pierwsze 1–2 zabiegi wodorowe, żeby rozmiękczyć, potem w razie potrzeby punktowe wyciskanie.
- Skóra przed ważnym wydarzeniem – wodorowe, bo następnego dnia nie widać, że cokolwiek robiłaś.
Następny dzień: dwie różne twarze
Po manualnym skóra „dochodzi do siebie" dwa–trzy dni. Po wodorowym wygląda najlepiej właśnie następnego ranka.
To najprostsze kryterium, które podaję klientkom planującym oczyszczanie przed weselem, sesją czy wyjazdem. Po oczyszczaniu wodorowym możesz wrócić do pracy tego samego dnia; skóra jest lekko zaróżowiona przez godzinę, potem gładka i matowa, a makijaż układa się lepiej niż zwykle. Jedyna zasada: bez kwasów, retinolu i mocnego peelingu przez 3–4 dni, SPF rano.
Z czym łączyć
Oczyszczanie wodorowe jest w istocie przygotowaniem skóry: czyste ujścia i usunięty martwy naskórek sprawiają, że wszystko nałożone potem działa mocniej. Dlatego zabieg kończę jednym z trzech etapów, dobranym na miejscu: maską (nawilżającą lub kojącą przy skórze suchej i naczynkowej), enzymatycznym peelingiem (przy szarej, zrogowaciałej skórze) albo kwasami w niskim stężeniu (przy skórze tłustej i z przebarwieniami, poza latem). Nie łączę oczyszczania wodorowego w tym samym dniu z depilacją laserową twarzy – odstęp to co najmniej tydzień w obie strony.
Jak często i kiedy nie
Dla skóry problematycznej: raz na 3–4 tygodnie przez pierwsze 3 zabiegi, potem co 6–8 tygodni jako podtrzymanie. Dla skóry normalnej: sezonowo, cztery razy w roku, najlepiej na przełomie pór roku. Przeciwwskazania są nieliczne: aktywna opryszczka, otwarte rany, świeże zabiegi inwazyjne na twarzy (mezoterapia, laser frakcyjny – dwa tygodnie odstępu), ciężki trądzik ropowiczy w leczeniu dermatologicznym (wtedy decyduje lekarz). Ciąża nie jest przeciwwskazaniem, ale rezygnuję wtedy z kwasów na końcu.
Jeśli do tej pory każde oczyszczanie kończyło się dla Ciebie dwoma dniami w domu – to nie znaczy, że Twoja skóra „nie nadaje się do oczyszczania". Znaczy, że dostawała nacisk zamiast wody.
Pytania, które słyszę najczęściej
Czy oczyszczanie wodorowe usuwa wągry na nosie?
Zaskórniki otwarte („wągry") – tak, w większości za pierwszym razem, bo ich zawartość jest przy powierzchni i rozpuszcza się w wodzie. Zamknięte, twarde grudki wymagają zwykle 2–3 zabiegów albo punktowego usunięcia manualnego na końcu.
Czy po zabiegu mogę iść na basen albo trening?
Trening – tak, po kilku godzinach. Basen i sauna – odczekaj dobę; chlor i wysoka temperatura drażnią świeżo oczyszczone ujścia mieszków.
Czy oczyszczanie wodorowe zastępuje wizytę u dermatologa przy trądziku?
Nie. Przy trądziku zapalnym średnim i ciężkim leczenie prowadzi lekarz, a oczyszczanie wodorowe jest uzupełnieniem – i tylko za jego zgodą, jeśli przyjmujesz retinoidy doustnie. Przy trądziku łagodnym i zaskórnikowym może być wystarczające.
Skóra „nie do wyciskania"? Umów oczyszczanie wodorowe.
Zabieg trwa około godziny, kosztuje 297,50 zł i możesz po nim wrócić do pracy. Na miejscu oceniam skórę i dobieram końcowy etap: maskę, peeling lub kwasy.